Przedwyborcze obiecanki

Nikt nie da wam tyle, ile ja wam obiecam – to motyw przewodni prawie każdej kampanii wyborczej. Ta na kilka godzin przeniosła się 5 listopada do Studenckiego Centrum Kultury, gdzie na debacie „Akademickie Opole” obietnicom wyborczym kandydatów na Prezydenta Miasta Opola nie było końca.

Punktualnie o DSC_001419.30 wystartowała przygotowana przez Samorząd Studencki, Studenckie Koło Naukowe Politologów i SETĘ debata sześciu kandydatów walczących o fotel prezydencki w Opolu. Wydarzenie prowadzone przez doświadczonych dziennikarzy – Marka Świercza z Radia Opole oraz Dianę Bogacz-Kotulak z redakcji Radia Doxa przyciągnęło do SCK tłumy. Na Sali Widowiskowej oprócz studentów, których przede wszystkim miała dotyczyć debata, pojawili się kandydaci na radnych miasta, rodziny i znajomi kandydatów na Prezydenta oraz zainteresowani mieszkańcy miasta. Podczas wydarzenia mogliśmy poznać nie tylko pomysły na Opole, ale także zainteresowanie kandydatów bieżącymi problemami, z jakimi zmaga się miasto, a co za tym idzie jego włodarze. Wydawałoby się, że będzie to spektakularne wydarzenie, które na długo zapamiętają kandydaci, studenci i opolanie, ale…

…trema czy brak przygotowania?

Mimo prośby o odpowiadanie na pytania konkretami, nie wszyscy zrozumieli, o co prowadzącym właściwie chodziło. Tadeusz Jarmuziewicz z opresji wychodził żartując, co pomagało mu nawiązać dobry kontakt z publicznością, nie do końca maskując jednak brak wiedzy o stanie i potrzebach miasta. Kolejny faworyt w wyścigu o prezydenturę – Arkadiusz Wiśniewski, wydawałoby się, że powinien błyszczeć podczas debaty, ponieważ w Ratuszu zasiadał już jako wiceprezydent, a ponadto jest asystentem w Katedrze Systemów Politycznych Instytutu Politologii UO, gdzie, jak możemy przeczytać na stronie internetowej, zajmuje się m. in. problematyką samorządu terytorialnego. Zamiast jednak skupiać się na odpowiadaniu na pytania, wolał atakować zarówno kontrkandydatów jak i osoby z widowni. W międzyczasie chwalił się także swoimi dokonaniami na rzecz studentów np. stypendiami Prezydenta Miasta. Zupełnie nieprzygotowany pojawił się kandydat Nowej Lewicy Opolskiej – Jarosław Pilc, który zamiast odpowiadać na pytania, rozwodził się nad prezentacjami na zajęciach i poziomem obsługi w dziekanatach. Z formułki: „Muszę się z Panem zgodzić…” znany podczas wydarzenia był dr Norbert Honka – kandydat Mniejszości Niemieckiej, wykładowca w Instytucie Politologii UO. Braku przygotowania nie można zarzucić Grzegorzowi Sawickiemu. Został on jednak albo zjedzony przez tremę, albo nie był do końca przekonany o słuszności swoich pomysłów. W kwestii przygotowania merytorycznego i pewności siebie prym wiódł mgr Marcin Ociepa, wieloletni samorządowiec, który – nie bójmy się tego stwierdzenia – jako jedyny podczas debaty posługiwał się tylko i wyłącznie konkretami i precyzyjnie odpowiadał na zadane pytania.

…milion w sobotę, milion w niedzielę

Kwoty, które padały z ust kandydatów można z pespektywy przeciętnego studenta spokojnie określić jako astronomiczne. Jedno z pytań dotyczące finansów przeznaczanych przez miasto na Piastonalia rozłożyło kandydatów na łopatki, a u studentów wywołało szerokie uśmiechy. Jarosław Pilc stwierdził, że jeśli miałby prognozować, byłoby to ok. 500 tys. złotych. – Wszystko bardzo dobrze, tylko przecinek nie w tym miejscu – żartował Tadeusz Jarmuziewicz, który podał kwotę 57 tysięcy w budżecie zaznaczając, że doprecyzowanie, ile konkretnie takie dofinansowanie wynosi, jest bardzo trudne ze względu na procedury rządzące wydatkowaniem tych pieniędzy. Z posłem Jarmuziewiczem, nie pierwszy i nie ostatni raz, zgodził się dr Norbert Honka. Arkadiusz Wiśniewski nie wiedział, jaka to kwota, ale obiecał milion, jeśli zostanie Prezydentem – To jak w expose Premiera. Milion w sobotę, milion w niedzielę – żartował Marek Świercz. Kwotę ponad pięćdziesięciu tysięcy złotych podał także Marcin Ociepa. Ostatecznie okazało się, że suma, której dotyczyło pytanie wyniosła w 2014 roku 60 tys. złotych.

…pytania, wskazówki i dobre rady

Jedną z atrakcji wieczoru, która niewątpliwie ożywiała debatę były przerywniki,  czyli nagrane przez Studencką Telewizję SETA filmy. Pominięta przodczas wskazywania organizatorów wydarzenia telewizja nagrała m. in. praktyczne wskazówki dotyczące ubioru Prezydenta Miasta, jak długość nogawek w spodniach od garnituru i najlepszy dla polityka kolor, odpowiedni dobór krawata i koszuli. W materiałach filmowych pojawiły się także pytania od studentów, członków Studenckiego Koła Naukowego Politologów oraz praktyczne porady dotyczące podstawowych umiejętności dobrego włodarza Opola. Na błędy językowe wskazała dr Ewa Skrabacz, pracownicy Studium Języków Obcych wskazywali oczywiście na znajomość języków obcych. Na koniec kandydaci mogli pochwalić się, jakimi językami władają. W przypadku niektórych odpowiedź nasuwała się sama, np. u kandydata Mniejszości Niemieckiej. W przypadku innych „pochwalić” to dobre słowo, bo przechwałek Jarosława Pilca o biegłej znajomości języka francuskiego i wielu innych języków mniej biegle nie mieliśmy okazji zweryfikować.

…studenckie centrum bez kultury

Siedząc bliżej sceny podczas debaty, trudno było nie zauważyć świty Arkadiusza Wiśniewskiego, która podczas wypowiedzi jego kontrkandydatów od czas do czasu to buczała, to „rzucała” niezbyt kulturalnymi hasłami. Kiedy natomiast ich kandydat przemawiał, piszczeli i klaskali. Zabranie ze sobą klakierów nie było jedynym wyczynem wieczoru byłego wiceprezydenta miasta. Kiedy zaczęły się pytania z sali, został on zapytany o to, dlaczego zmienił zdanie w kwestii Energetyki Cieplnej Opolszczyzny oraz o to, kto w przypadku jego zwycięstwa będzie jego zastępcą. Kandydat dał się sprowokować i zamiast odpowiedzieć rzeczowo i konkretnie na proste pytanie, zaczął atakować pytającego, który był jednym z niedoszłych kandydatów na radnego z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Bliżej drzwi problem z utrzymaniem nerwów na wodzy miał też obecny wiceprezydent – Krzysztof Kawałko, w którego pośrednio wymierzone były ataki Wiśniewskiego na Jarmuziewicza. Ten aż gotował się ze złości, jednak dzielnie wspierał kolegę z partii, który jest jednym z faworytów do prezydentury. Można było zauważyć, że w tym wypadku studenci byli bardzo pokorną i kulturalną grupą na widowni, za to politycy dobre wychowanie zostawili w samochodach, za drzwiami SCK lub po prostu zapomnieli go zabrać, wychodząc z domu.

“…wiało nudą”

To chyba najczęściej słyszany komentarz po zakończeniu debaty. Jednym nie podobał się zbyt długi wstęp i za głośna muzyka. Inni mówili o „oklepanych” pytaniach, jeszcze inny wskazywali, że zamiast merytorycznej dyskusji o potrzebach środowiska akademickiego i Opola zobaczyli teatr dwóch aktorów – Jarmuziewicza i Wiśniewskiego. Nie da się ukryć, że panowie zamiast skoncentrować się na debacie, całą swoją uwagę koncentrowali na sobie nawzajem – docinając, dogryzając czy zadając niewygodne pytania, jak to skierowane do posła PO, o pięć rzeczy, które zrobił dla Opola. Części osób nie podobała się mała ilość pytań od publiczności, których padło ok. 5.

Nie da się zakwestionować wygranej Marcina Ociepy w tym starciu, bo to on podtrzymywał przy życiu poziom merytoryczny debaty. Nie dał też wciągnąć się w wymiany uszczypliwości, które do niczego nie prowadziły. Debata pokazała na pewno, że prawdą są słowa Napoleona Bonaparte o tym, że „W polityce głupota nie stanowi przeszkody”.