Jaśnienie

2017-02-21-17-50-55

Zastanawiam się, czy by jednak nie kupić pianina. Może na takie prawdziwe mnie nie stać, ale …cyfrowe, czemu nie? Teraz wszystko jest cyfrowe. Także romantyzm.

Zastanawiam się, właśnie dziś – ten szczególny dzień – czy ja też. Czy ja cyfrowym romantykiem nie jestem, czy to wszystko nie było zbytnio realne, czy dobrze robiłem i dalej robię. Bo wiesz…ja nie chcę, by minęło mnie „życie, które chciałbym mieć”. Tylko ciemniej jest, bo zmieniasz się, ale już nie przy mnie.

21 grudnia niegdysiejszego roku miał skończyć się świat. W tym kończącym się roku mój świat skończył się trzykrotnie. O trzy razy za dużo. Nie wiem, który koniec był najgorszy. Ale wiem, który był pierwszy i który bolał najmocniej. Na te dwa kolejne wpływu mieć żadnego nie mogłem. Ale na ten – chyba tak, chociaż dyktaturą serca nie podbijesz.

A może to przez zły rytm. I może to ja go narzuciłem – i to źle, bo Ty grałaś zawsze pięknie. Tak, że uwierzyłem już na słowo, bez słuchania. A jednak Ty i tak grałaś, co zniewoliło mnie do reszty. Zostałem więźniem własnego przestępstwa. Bo od przestępstwa się przecież zaczęło. Wyrok zapadł już od razu, a potrzebne były tylko niewielkie korekty. No i w tym też zawsze byłaś najlepsza. Jedyna. M…

(…)
Te opuszki palców nigdy już nie przebiegną po twej skórze
Te jasne niebieskie oczy mogą spotkać się z moimi tylko przez pokój
Wypełniony ludźmi mniej ważnymi od ciebie
(…)

Rogucki tyle razy od tamtego czasu wmawiał mi, żebym przestał…i chyba już nie umiem. A wiesz, przecież to nie jest dobre. Mimo że było miło, to i nie było „-ści”. Mimo że leżałaś tyle razy wtulona w moje kości, to i tak teraz już tylko skończy się na rybiej ości.

Chciałem się nią udusić, ale jednak przełknąłem. To nie forma. To nie sposób. To metoda. I mimo że drugi koniec przyniósł zagładę motywacji, którą miałem całe życie. I mimo że Ty mogłaś ją zastąpić, albo stworzyć nową. I mimo że nigdy już nie będę miał Cię obok, to codziennie mam Cię w głowie. Mieszkasz tam już równo od roku na stałe, mimo że niedawno wymeldowałaś…

Albo nigdy się tam nie zameldowałaś.

 

 

Jestem wierszem
Splotem słów tęskniących (…)

 

Był to stylistyczny felieton okolicznościowy.

 

T.T.