„…kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie ku górze…”

man-and-woman-1464255_640

Miłość jest dobrym „tematem do obróbki”, można ją wykorzystać praktycznie do wszystkiego. Dobrze wiedzą o tym muzycy, poeci, filmowcy, artyści, którzy w swoich dziełach często czynią z niej motyw przewodni. Do tego grona dołączyli również marketingowcy, którzy postanowili na niej zarabiać – a walentynki są do tego najlepszą okazją.

Każdemu z nas 14 lutego kojarzy się z świętym Walentym. Nie może być inaczej, kiedy z każdej strony jesteśmy zasypywani reklamami z najlepszymi ofertami na ten dzień. „Chcesz udowodnić, że ją kochasz? Kup jej wielki bukiet róż, czekoladki, misia, wino, ufunduj masaż i spa”, „Nie masz pomysłu na walentynkowy wieczór? Zabierz ją do kina na najnowszego Greya, będzie piszczeć z radości!” – aaaaaaa! Serio? Przecież ukryty wydźwięk tych reklam brzmi – kochaj ją/go tylko 14 lutego, bo przecież to jest święto zakochanych. Przez pozostałe dni w roku, możecie nie zwracać na siebie uwagi, aż do następnych walentynek.

Nie chodzi o to, że prezenty są złe, wręcz przeciwnie. Miło jest dostać upominek od ukochanej osoby i też ją czymś obdarować. Trzeba jednak pamiętać, że nie można potraktować tego jako zwolnienia z pielęgnowania swojej miłości i dbania o drugą połówkę przez pozostałe dni – „dałem Ci prezent w walentynki, więc nie oczekuj niczego więcej”. Słowo „kocham” wypowiedziane TYLKO 14 lutego, również nie ma żadnej wartości, ani mocy.

Miłością nie trzeba się chwalić na każdym kroku. Nie trzeba co chwilę dodawać nowych zdjęć na facebooka, ustawiać sobie statusu „w związku” i trąbić całemu światu „kochamy się i niech wszyscy o tym wiedzą!”. Najważniejsze, żebyście oboje o tym wiedzieli, czuli to, byli dla siebie ważni. Nie musicie mówić sobie na każdym kroku „kocham Cię”, można to powiedzieć na milion różnych sposobów – ubierz szalik, wypij herbatę zanim jest ciepła, uważaj na siebie, wierzę w Ciebie, a także okazać – pomóc wspiąć się na górce, przytulić kiedy oglądacie straszny film, okryć kocem, uśmiechnąć się, po prostu być.

Tak jak napisał Rafał Wicijowski z „Oczami mężczyzny” – Bardzo często w zwykłej codzienności możesz dostrzec czy komuś na Tobie naprawdę zależy i czy to wszystko ma sens. Uczucie najczęściej leży w zwykłych chwilach, w gestach, przytuleniach czy uśmiechach. Dostrzeżesz je w prostych rozmowach i pytaniach. Bo choć z pozoru banalnym, to jednak niezwykle pięknym uczuciem jest posiadać przy swoim boku kogoś kto zainteresuje się i zapyta jak Ci minął dzień.

A na zakończenie tego krótkiego wywodu, mam dla Was piosenkę. Dobrego wieczoru. Każdego, nie tylko tego walentynkowego. Dbajcie o siebie nawzajem.

JG