Syndrom Bratysławski

Fontanna przed Teatrem Narodowym

 

Paryż, Londyn, Rzym… ludzie lubią tam podróżować. Szczególnie pierwsze miasto jest wyjątkowo lubiane. Ja jednak chciałbym opowiedzieć parę słów o Bratysławie, w której w ciągu ostatnich dwóch miesięcy kilka razy byłem.

 

Paryż przyciąga. Ludzie jadą tam z całego świata. Jest to swego rodzaju Mekka Kultury Europejskiej i symbol Europejskiego Dziedzictwa. Paryż zaskakuje! Jednak czasami zaskakuje negatywnie. Zjawisko to opisali na początku XXI wieku autorzy – A. Viala, H. Ota, M.N. Vacheron, P. Martin, and F. Caroli w piśmie “Nervure” nazywając je “Syndromem Paryskim”. Wiele osób, które jadą do stolicy Francji mają wyobrażenie o nim z głównie mediów. Ich oczekiwania są bardzo duże. Spodziewają się odkryć miasto historii, pełne romantycznych zakamarków, które olśniewa pięknem znanym z popkultury. Jednak po przyjeździe okazuje się że doznają wielkiego zawodu i stykają się z prawdziwą rzeczywistością Paryża.

Ja może trochę bardziej na przekór chciałbym opisać odwołując się do tego zjawiska Bratysławę. Pisało już o nim wcześniej małżeństwo Mariusza i Izy na blogu “Weekandowi” (http://www.weekendowi.pl). Ja będąc na Erasmusie na Słowacji miałem okazję być w Bratysławie (albo jak wolą ją określać Słowacy w Blavie) co najmniej kilkakrotnie. I mogę powiedzieć, że Bratysława jak Paryż zaskakuje ale zaskakuje na odwrót. Zwykle jadąc do Blavy jedziemy jako turyści bez większych oczekiwań – małe miasto w Środkowo-Wschodniej Europie.

A jednak gdy staniemy na chwilę przed w drodze do centrum nagle zobaczymy Człowieka przy Pracy (“Man at Work”) – Czumila – wesołego kanalarza, który wynurza się spod ziemi i śmieje do Ciebie. To odlany z metalu symbol Bratysławy. Zrobił sobie przerwę przy pracy i według legendy miejskiej od wielu lat podgląda mieszkańców miasta. Od razu poprawia się nam humor. Idąc niedaleko dalej spotkamy metalowego Napoleona, który śmieje się oparty o ławkę i posąg szykownie ubranego Ignasia (międzywojennego symbolu miasta, murarza, który chodził elegancko ubrany).

Będąc w stolicy Słowacji nie sposób nie zwrócić uwagi na miejską sieć fontann. Są właściwe wszędzie. Na Hlavne Namastie oczywiście najbardziej znana Fontanna Maksymiliana stworzona na cześć koronacji Cesarza Habsburga w 1572 roku. Ale fontanny są wszędzie. Nie sposób ich zliczyć. Jest też piękna fontanna naprzeciwko Narodowego Divalo (Teatru) ale fontanny są generalnie rozsiane po całym mieście. Nawet na blokowiskach.

No i kończąc wywód, aby nie było za dużo, muszę jeszcze wspomnieć o kawiarniach. Według opinii smakoszy i znawców te Bratysławskie to raj dla hipsterów. Można tu natknąć się na naprawdę oryginalne pomysły urządzenia i zagospodarowania wnętrza. Mnie osobiście zdarzyło się sączyć czarny napój w takiej w której obrusy były z kartek papieru, a na każdym stoliku stały kredki świecowe.

Podsumowując, do Blavy warto się wybrać. Jeśli chcesz odpocząć przy dobrej kawie w hipsterskiej kawiarni, a jednocześnie posmakować z lekka wielkomiejskiego życia Bratysława na pewno pozytywnie Cię zaskoczy!

P.S. Hipsterska kawiarnia nazywa się Kaffčo i znajduje się w Bratysławie na ul. Venturska 9 ;)(https://www.facebook.com/Kaff%C4%8Do-178060215888142/)

Łukasz Walkowiak